gdzie jest granica.

Zaczęty przez KO, Sty 01, 2020, 11:18 pm

Poprzedni wątek - Następny wątek

kooniu

doświadczenie - to taka różnica między tym co już się wie, a co nam się wydaje ;)

Sebastian Zawadzki

Pamiętaj że jest bardzo mało przypadków śmiertelnych przy kilku uderzeniach pałką teleskopową. Nawet przy uderzeniu w głowę, broniący jeżeli ma dobre nawyki to przyjmie na ręce (lepiej ręce połamać, palce, nadgarstki itp), niż czy czysty strzał w głowę. Przy nożu każde trafienie będzie robić spustoszenie w ciele i psychice - dużo większe niż przy pałce. A najlepsze w tym wszystkim że przy walce na nóż, ma się tylko jedno podejście, albo się wykrwawi, albo przeżyje odnosząc ciężkie bądź lżejsze obrażenia, albo wyjdzie się cało (ale ten trzeci wariant statystycznie jest najmniej prawdopodobnym). Podsumowując co mam na myśli: nawet osoba doświadczona przy obronie przed nożem w takim realnym zdarzeniu gra w rosyjską ruletkę (albo wyjdzie, albo nie wyjdzie z tego) - doświadczenie nie gwarantuje że się uda. Bo ile razy typowy instruktor obrony przed nożem był w realnej takiej sytuacji? Większość z nich naucza, ale nie brała udziału w takim realnym zdarzeniu - piszę o naszym polskim środowisku, i bardzo dobrze, bo to znaczy że bójki z takim narzędziem nie są na polskich ulicach czymś powszechnym jak to się zdarza w niektórych krajach. Do walki przeciwko kolesiowi trzymający kij, albo pałkę teleskopową można lepiej się przygotować, na przykład sparingując się na kije w formule Dog Brothers, czy innej z mniejszym zabezpieczeniem ciała (najlepiej z minimalnym, czyli lepiej aby to chociaż była maska szermiercza). To już są faktycznie realne warunki bojowe gdzie możemy nie tylko się przetestować, ale wypracować realne mechanizmy do tego typu walki, oraz przygotowując się przede wszystkim psychicznie. Bo przecie o to chodzi: Człowiek ćwiczy przykładowo obronę przed nożem 8 lat, a w sytuacji realne ginie, albo wychodzi z tego poraniony - bo w dużej mierze głowa zawodzi (strach, zawahanie się, adrenalina, spóźniona reakcja) - przy takiej walce mogą decydować centymetry i milisekundy. I tutaj znowu użyję porównania "kij i nóż". Wolę mieć połamaną rękę, niż mieć rozciętą rękę. Kości się zrosną i po dłuższym czasie człowiek może powrócić prawie do stanu początkowego, rozcięte mięśnie, ścięgna, żyły, przyczepy itp... to ich sprawność nigdy już nie będzie taka sama - skrótowo powikłania różnego rodzaju, bo nie chodzi o to że będzie brzydka blizna, chodzi o to że ten mechanizm nie będzie już poprawnie działać.

Tak więc ja osobiście "Zesrałbym się, gdyby typ wyszedł do mnie z nożem". Ktoś też by się dołączył do mnie? W sumie to mogła być ciekawa akcja z tego, taki slogan "Zesrałbym się", tak jak slogan "Szarpałbym jak Reksio szynkę" ;D

kooniu

mowiac o doswiadczeniu , mialem na mysli to ze wystarczy go nabyc na sparingu z atrapami by dowiedziec sie ze wszelkie "szkoly obrony przed nozem" to bullshit. czasem ,niekturym
  sie udaje wyjsc ze starcia zywym lub bez obrazen bo to jak powiedziales ruletka i zero tez wychodzi. A stachu przed mozem nie czuja ci co nigdy nie sparowali  nie widzieli jaka rane potrafi zadac tapeciak, sa narabani lub nacpani czyli czesto to typowi przedstawiciele ofiar porachunkow niozowniczych

Sebastian Zawadzki

Skumałem o co ci chodzi z "doświadczeniem"... raczej pociągnąłem dalej temat, aby wyciągnąć więcej wniosków jeżeli chodzi o urumi. Pewnie dużo osób w internetach którzy znaleźli przypadkowo tego typu film o tej broni, to skomentowało "a co to jest, takie śmieszne, dużo szkody nie zrobi". Zwykły tępy, ale długi śrubokręt w rękach obeznanej osoby też robi duże spustoszenie.

Przytoczyłeś przykład człowieka naćpanego który jest groźniejszy od pijanego. Taki naćpany... to cholernie niebezpieczny przeciwnik, dać mu cokolwiek do ręki w przypływie szaleństwa i mamy temat do programu "Pod napięciem" :/