Bat w czasach zarazy

Zaczęty przez kooniu, Mar 18, 2020, 11:52 am

Poprzedni wątek - Następny wątek

kooniu

Tak chodziłem sobie po ulicach Malty i stwierdzam że to bardzo spokojne miejsce, ale wyobraziłem sobie inne miejsca i czas gdy rolka papieru toaletowego czy bochenek chleba ma wartość i stwierdziłem ze bat jest niegłupim rozwiazaniem w czasach gdy oponent moze posłuzyć się bronią biologiczna  :o 

Sebastian Zawadzki

Przeciwko broni biologicznej to chyba bat nie da rady :P

Ale w mniej bezpiecznych czasach bicz, a tym bardziej twój "dziadowski bicz" ze względu na kieszonkową konstrukcję ma dużą wartość w sytuacji zagrożenia, albo odstraszenia przeciwnika, czy grupki przeciwników, czy nawet rozproszenia tłumu.

W tego typu sytuacjach potrzeba chyba bardziej broni odstraszającej (skuteczniej) niż broni łatwo zabijającej, czy poważniej okaleczającej. Wiadomo że okaleczyć/zabić wiąże się z poważnymi skutkami prawnymi, a nawet wyciągając nóż, czy pistolet w stronę przeciwnika możemy spowodować że ten przeciwnik "musi" walczyć o swoje życie (zmusimy go do tego) gdy początkowo zakładał że postraszy/nastraszy aby tylko zwinąć portfel, czy telefon i szybko ucieknie.

A wracając do dziadowskiego bicza, to marzyłbym aby takie formacje jak WOT posiadały tego typu konstrukcje i umiały nimi się posługiwać. Nie chodzi o to że w boju takim czymś można ewentualnie ruskie czołgi zatrzymać gdyby przekroczyły granicę, ale o zahartowanie głowy takiego żołnierza. Jest odważniejszy, śmielszy, ciężki trening jest wyzwaniem, chce rozwijać się sportowo, uczyć się sztuk walki, fizycznie i mentalnie się rozwija (z takiej osoby zagubionej w stanie zagubienia potencjalnie mamy osobę nie wpadającą "kur%$ co się dzieje?", tylko osobę skoncentrowaną, myślącą i działającą).

Najlepsi teoretycy pozostają tylko teoretykami jeżeli nie mają przećwiczonych wielu scenariuszy w stresie. Po to są różnego rodzaju ćwiczenia/praktyki, aby oswoić się ze stresem i gdy już będzie ten realny to działać, a nie być sparaliżowany. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć oraz podwyższać poprzeczkę co jakiś czas. Jeszcze przytoczę pewien fakt: pomimo iż jesteśmy w dobie wypasionej broni palnej, to żołnierz który do ćwiczeń z nią równolegle ćwiczy sztuki walki + obojętnie co, czy to będzie nóż, kij, szabla, bicz, cokolwiek będzie w sytuacji w boju lepiej przygotowany psychicznie niż żołnierz który jest zamknięty tylko na ćwiczenia ze swoją bronią palną. Piszę o statystyce, te procenty będą bardziej od siebie różnić, ale nie jest to dokładny wyznacznik, każdy człowiek jest indywidualny i najlepiej wyciągnąć to co najlepsze z niego, oraz dać mu szansę to zrobić.

Trochę z szedłem teoretycznie z głównego tematu, ale podsumowując: w stanie zagrożenia świetnie mieć tego typu dziadowski bicz w kieszeni i móc się nim posługiwać w formie odstraszającej, gdy się nie da, to w formie bojowej. Zaś większe konstrukcje typu bullwhipy ze skóry czy paracordu... to chyba nikt nie będzie z nimi chodził po ulicy. Jedyna opcja to wrzucić do torby z rzeczami na trening, ale raczej skutecznej obrony ma to słaby wymiar, dziadowski bicz jest najlepszym wyborem. Chyba że żołnierz WOT zawiesi przy sobie bullwhipa, wtedy nikt się nie dopierdzieli, może trochę niektórzy pośmieszkują ;P

kooniu

- aspekt pierwszy, kichnięcie, kaszel , slina (splunięcie) to ok 1,5 m,  ,,dziad,, daje nam 2-2,5 m dystansu od przeciwnika, jak się wystraszy dzwieku cracków to nawet wiecej.
- aspekt drugi, broń osobista słuzb. regulaminy sa po to ... no własnie, bat jest dzisiaj bronia pozaregulaminowa , choc jeszce w 1905 (nahajka) słuzył m.in. do rozpedzania demonstracji w formacjach kozaków. choc akurat ,,Dziad,, nie stanowi problemu by w kieszeni sobie tkwił ;) w końcu  po to przeszedł swoja ewolucję by mógł być noszony i uzyty ,,zawsze i wszędzie,,. Ale skoro noze mozna nosić jakie się chce to czemu nie bat?

ps.widziałem kiedys w sieci zdjęcie amerykańskiego policjanta z czarnym bullwhipem zwinietym i zawieszonym na ramieniu (tam gdzie sa pagony) wiec w sumie ... czemu nie? ;)

Sebastian Zawadzki

Mnie się marzy aby pewne służby zainteresować tym tematem. Więc przez nie jest realne takie noszenie. Zaś chodziło mnie o zwykłego Kowalskiego i Nowaka który porusza się od punktu A (np. dom) do punktu B (np. sklep Biedronka), a następnie do punktu C (np. uczelnia) z długim biczem przy sobie. To przede wszystkim narazić może na śmieszność. Tak samo nikt po ulicy nie chodzi z długim kijem, mieczem i tarczą które też w walce są skuteczne... ale ze względu na gabaryty i obecne czasy tego nie zakładamy ;)

Zamiast noża przy sobie, lepszym pomysłem jest pałka teleskopowa jeżeli już ktoś czuje się zagrożony na ulicy i ma stany lękowe. Pałka jest krótka, rozkładana, bezpieczniejsza dla osoby użytkującej, można ją schować w wielu niewidocznych miejscach. Tak samo dziadowski bicz który wejdzie do kieszeni spodni (nie wiem, ale przypuszczam że może być mniej wygodny), ale zaś do kieszeni bluzy, czy kurtki, czy dużych kieszeni w spodniach na udach będzie w sam raz i nie przeszkadzać.

... Ale jeżeli Kooniu masz kogoś w Polsce kto koniecznie musi mieć przy sobie bullwhipa z paracordu, śmiało kieruj do mnie ;P

Nahajkę ze skóry wreszcie posiadam, dostałem od Anety, a zrobiona została przez jej mamę. Tak więc ta konstrukcja mega mi się podoba i do tłumienia tłumu, czy pojedynczych osób przez służby jest świetnym elementem wyposażenia (czy potencjalnie mógłby być). Jest miękką wersją pałki teleskopowej która nie łamie kości, czy nie czyni poważnych szkód uderzając po noga czy tyłku - a to się chwali. Bo przecież nie chodzi aby z kogoś zrobić kalekę do końca życia. Problemem różnych służb jest taki że mają pełen arsenał różnych broni, ale tylko w pewnych warunkach mogą użyć (określonych sytuacjach zagrożenia) i uważać aby nie przekroczyć swoich uprawnień - które podlegają również odpowiedzialności karnej.

kooniu

Mar 18, 2020, 06:56 pm #4 Ostatnia edycja: Mar 18, 2020, 07:00 pm by kooniu
dziad jest bardzo wygodny do noszenia- bardziej niz baton, bo lzejszy i nie obciąza tak spodni. Mam dla Ciebie przygotowany i miałem ci go dać w maju ale chyba raczej ci go wyśle jak mnie z kwarantanny wypuszcza ;)

ps.
Cytuj... Ale jeżeli Kooniu masz kogoś w Polsce kto koniecznie musi mieć przy sobie bullwhipa z paracordu, śmiało kieruj do mnie ;P

Kinga jest bardzo zadowolona z Twojej roboty ;)

Sebastian Zawadzki

Mar 18, 2020, 11:57 pm #5 Ostatnia edycja: Mar 19, 2020, 12:00 am by Sebastian Zawadzki
Pisała kto ją wysłał :)

Nic mi nie wysyłaj. Jak się spotkamy prędzej czy później to wtedy. Będzie mi miło, bo zacząć naukę dziadowskim też muszę zacząć - horyzonty poszerzać, porozkminiać itp. :)

Będę miał dla ciebie krótki bacik, bo akurat takiego nie masz ode mnie w kolekcji. Zobaczysz czy jest progresja :)

Edit: Też zastanawiałem się na majem czy w tym terminie zlot odbędzie się. Już media trąbią że tak szybko ta zaraza się nie zakończy. Skutki będą odczuwalne przez kilka następnych lat jeżeli chodzi o gospodarkę. A jeżeli chodzi o nas, to jak szybko tego się nie zgasi, to będą musieli ludzie wrócić i tak do poprzedniego trybu życia (szkoła, praca). Nie da się wysłać ludzi do domów na okres 6 miesięcy :/

kooniu

tez myslę ze maj jest nie najlepszym pomysłem, ludzie maja i bedą mieli wtedy inne priorytety niz zajmować się nawet najfajniejszym ale jednak hobby - mysle ze powinnismy wrócić do tematu jak sytuacja bedzie po prostu normalna. Organizacyjnie nie mamy z tym problemów bo wystarczy jak powiadomimy o nowym terminie ale wrzucę to na FB grupie
i naszym mesengerze.

ps. z przyjemnością wreczę ci dziada osobiście  8)

Sebastian Zawadzki

Również jestem zaniepokojony obecną sytuacją i już teraz ograniczam swoje kontakty. Oczywiście wszystkie treningi w klubie odpadły, ale zanim oficjalnie w Polsce zapadła decyzja to nie czekając już zrezygnowałem. Jestem w tym wieku i kondycji że bez szkody bym przechorował, ale tutaj jest problem z domownikami czy osobami mnie otaczającymi - to co mnie "nie zabije", może mocno uderzyć inne osoby.

Krzysztof Milewski

mu mu
problem z biczem i odstraszaniem pojawi się kiedy natrafi się na osoby mocno zdesperowane i sama technika odstraszania nie wystarczy :/

kooniu

tak, to zawszwe się moze zdarzyć - wtedy wejscie za plecy, bat na szyję i niech charczy i kaszle nie w naszą sytone ;)

Sebastian Zawadzki

W walce ważny jest pierwszy moment, zdobycie pierwszych punktów, a najlepiej jak najwięcej. Chodzi mnie o to że na początku jak szala będzie na naszą korzyść, to później my mamy łatwiej, a przeciwnik trudniej (to co na początku nie wywalczyłeś, to walczysz później z gorszej pozycji). Oczywiście wszystko jest losowe, nie jeden znokautował typa, wygrał walkę, a za chwilę poślizgnął się i rozbił sobie łeb - a ten przegrany obudził się za godzinę i jakoś doszedł do domu.

Ale jak w życiu, w sporcie, w walce, ogólnie wszędzie... jeżeli dobrze wypracujemy początek, później może być nam łatwiej wypracowując dalej sytuację.

Jeszcze jedno bym dopisał, że każda walka jest ryzykiem. Nie ma złotego środka, bo bicz w ręce, nóż, pałka, pięści czy pistolet również mogą obrócić się przeciwko nam - nie jeden został postrzelony z własnej broni, albo miał swój noż we własnych bebechach.

... bo walka jest jak "źdźbło trawy w ogrodzie". I takie tam.

kooniu

bardzo celne Seba - pierwsze sekundy sa kluczowe, czy to jesli chodzi o strzał z bani, czy o wyjęcie i uzycie broni- dlatego tak wiele czasu poswięcam na dobywanie bata i pierwszy strzał.