Widzenie peryferyjne w czasie walki

Zaczęty przez Sebastian Zawadzki, Wrz 01, 2019, 05:15 pm

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sebastian Zawadzki

Ćwicząc sporty walki w różnych klubach, czy chociaż na swoich treningach, widziałem masą ludzi którzy nie wykorzystywali widzenia peryferyjne (baa, gdyby to chociaż robili nieświadomie), tylko polegają na widzeniu centralnym. Różne są definicje jednego i drugiego, ja zaś nawet nie próbuję szukać książkowej definicji, tylko przedstawię w skrócie jak ja to rozumiem i jak ja to widzę.

Widzenie centralne wykorzystujemy cały czas gdy chcemy zogniskować wzrok na danym konkretnym punkcie (czyli w naszym codziennym życiu):
- patrzę się teraz na tekst, wzrokiem przesuwam się z jednego wyrazu na drugi i następny, czytając go,
- patrzę się na kwiatek z doniczką oddalony przede mną o kilka metrów, będę dostrzegał dokładnie każdy jego element dopiero badając i przesuwając wzrokiem.
Czyli jak w soczewce, aby dokładnie zauważyć konkretne szczegóły, musimy skupić się na tym wycinku. Zaś raczej nie zwracamy uwagę co się dzieje wokół, nie dostrzegamy tych samych dokładnych szczegółów. Może i zawile to napisałem, ale powinno być jasne dla wszystkich.

Najłatwiej to widzieć w sportach walki, gdy ćwiczymy w parach. Przykładowo tarczujemy uderzeniami bokserskimi w wystawione przez przeciwnika łapki. Reguła jest że trafienia będą na skos (moja prawa ręka trafia w lewą łapkę wystawioną przez przeciwnika, vice versa z lewym uderzeniem w prawą). Jeżeli już w początkowych naukach, a później wspólnych ćwiczeniach z partnerem/przeciwnikiem nie wyjaśni się gdzie trzeba konkretnie patrzeć, to wzrok będzie przechodzić od jednej ręki przeciwnika do drugiej przy każdej zmianie strony uderzenia. Później mamy takie smaczki że ktoś po 4 latach uprawiania boksu poinformowany przeze mnie aby nie błądził wzrokiem od jednej mojej ręki do drugiej tylko patrzył się na mnie, robi duże zdziwienie, oraz mówi że zawsze tak robił i nie ma to żadnego znaczenia. Taka mała rzecz, a ma cholernie duże znaczenie.

Widzenie peryferyjne to już nie ogniskowanie wzroku dokładnie na wybrany przedmiot, czy punkt, tylko wzrok jakby przechodził o kilka metrów dalej. Najważniejsze w tym nie jest dostrzeganie szczegółów wybranego odcinka, a dostrzeganie ruchu w jego nie dużym okręgu. Przykładowo, jeżeli wykonuję ćwiczenie z partnerem/przeciwnikiem, zawsze staram się patrzeć za niego i podczas wykonywania przez niego jakiegokolwiek ruchu, dostrzegam to co właśnie w danym momencie robi: jego ręka się zgina, idzie ruchem okrężnym w stronę mojego barku, w tym samym momencie przestawia prawą nogę, skręca tułów itd. Czyli nie możemy broń Boże patrzeć na jego rękę która chce np. nas uderzyć, bo w tym momencie będzie robić dużo innych ruchów gdzie będą wykonywane następne sekwencje (kombinacje ataków, odkrywanie się, przestawianie nóg, blokowanie nas itd.). Aby pociągnąć dalej ten przykład, jeżeli atakuje nas kombinacją uderzeń pięścią (a jeżeli są dozwolone kopniaki itp), to patrząc się na jego górną sylwetkę, za późno dostrzeżemy jego kopnięcie, czy podcięcie nogi itp.

Jak ja to robię? W większości przypadku patrzę się za jego klatka piersiową, kilka metrów za przeciwnikiem (tam będzie ogniskowany wzrok, chyba że ktoś ma zeza i tego już nie będzie wstanie zrobić). Na przeciwnika myślami kładę siatkę punkcików gdzie występują stawy i centrum (ruch będzie wymagać zgięcia w stawie). Wiadomo że oko nie wszystko wyłapie, ale te widzenie peryferyjne jest jednym z ważnych klocków na które składają się sztuki walki. Jednym te widzenie przychodzi instynktownie i nawet nie wiedzą że go wykorzystują podczas ćwiczeń/walki, zaś inni popełniają błąd skupiając się na danym szczegółowym wycinku obrazu (widzenie centralne). Najważniejsze, aby to robić świadomie :)

PS. Czasami niektórzy instruktorzy mówią "patrz na jego oczy". Dla mnie nie jest to dobry punkt, jest zbyt wysoko, zresztą słyszałem że doświadczeni fachowcy umieją "kłamać oczami". Tego jeszcze nie widziałem, może dlatego że grubo poniżej patrzę, ale jeżeli mieć przeciwnika w walce który to u mnie będzie doszukiwać wskazówek moich następnych ruchów... to niech tam się męczy, sądzę że dużo nie znajdzie ;) Bo też trzeba wiedzieć, często w walce nieświadomie dajemy wskazówki jaki będziemy chcieli wykonać następny ruch.

kooniu

fajny post :)

To o czym piszesz jest szczególnie istotne przy walce z dwoma przeciwnikami - ustawienie do nich i patrzenie to podstawa w takiej walce. ja staram się nie znaleźć dokłądnie pomiędzy , tylko ustawić tak bysmy stanowili wierzchołki mniej lub bardziej rozwartego ale trójkata i koncentruje wzrok pomiędzy nimi, choć niewyrażnie , bez szczegółów ale za to ruch swietnie widać.

Sebastian Zawadzki

Aby sprawdzić jak dokładnie da się widzieć peryferyjnie w takiej sytuacji, to ustawiamy się tj. Kooniu napisał naprzeciw dwóch partnerów/przeciwników w małym dystansie. Każdy z nas ma w ręce kij długości typowego filipińskiego rattana (ja używałem około 60-70cm). Na przemian raz jeden, raz drugi przeciwnik będzie atakował jednym uderzeniem w różnych liniach, my musimy zbić, albo zblokować jego uderzenie swoim kijem. Cały ten magic to nie błądzimy wzrokiem od jednego przeciwnika do drugiego, tylko patrzymy się w przestrzeń pomiędzy nich. Oko będzie łapać ich ruch, ale będzie od nas wymagać skupienia i na początku umysł będzie szybko się męczyć. Nowicjuszom będzie cieżko określić linię którą przeciwnicy wyprowadzają, ale praktyka wyćwiczy pamięć mięśniową i wyrobi tempo reakcji, oraz kąt blokowania.

KO

To nie ważne ilu masz przeciwników przed sobą. Widzenie peryferyjne (czy jak to w chińszczyźnie mówią rozproszone - "wzrok powinien być żywy, jasny ale nie skoncentrowany") powoduje że Twój umysł nie jest zafiksowany na jednej rzeczy. Więcej widzi, jest spokojniejszy i potrafi "przewidywać" co będzie dalej. Nie narzucamy mu w ten sposób żadnej idei, która rządzi ruchem a pozwalam łatwiej przystosować się do szybko zmieniającej się sytuacji.

Fajna rzecz, tylko że mało kto tak ćwiczy. To trudne szczególnie w sytuacji kiedy partner/przeciwnik zaczyna "przeszkadzać" :).

Jest sporo ćwiczeń na to, ale jak mówię mało kto to ćwiczy, bo nudne. Sam mam świadomość, że za mało czasu temu poświęcam.

O siatce punktów jeszcze nie słyszałem, może spróbuje, choć mam wrażenie że to trochę się kłóci z moją teorią (co nie znaczy że to złe). Pewnie jak zwykle mówimy o tym samym tylko innymi słowami.

kooniu

kurcze każdy z nas to trenuje , np. jadac samochodem patrzysz przed siebie a przecież ogarniasz pobocza, lusterka , czasem nawet się zawieszasz i przejeżdższ pare km nieswiadomie a jednoczesnie nbie powodujesz wypadku, omijasz pieszych i rowerzystów na [poboczyu o kontrolujesz nadjezdzających z bocznych dróg - problem jest jedynie ze .... swiatłami ;)

Sebastian Zawadzki

Aby uzupełnić ten watek... gałka oczna cały czas będzie pracować, nawet jak patrzymy tylko w jeden punkt. Pracować w sensie, robi minimalne ruchy w każdym kierunku - nie da się zatrzymać jego ruchy. Mogę się mylić, ale kiedyś sobie w głowie zakodowałem taka informację, zreszta łatwo do sprawdzenia :)

Krzysztof Milewski

mu mu
przy strzelaniu z broni palnej masz trochę ćwiczeń żeby po oddaniu strzału (widzenie tunelowe) rozbić to na widzenie peryferyjne żeby się w otoczeniu zorientować